Niezapomniani

Harcerz, Zaniak, architekt. Urodzony w 1931 roku w Pruszkowie, aresztowany w 1953 r., więziony do 1955 r. w Pałacu Mostowskich, na Rakowieckiej i w Rawiczu. Pracował w biurze projektów w Warszawie, publikował swoje wspomnienia w prasie codziennej i periodycznej. Od 8 grudnia 2012 roku był członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Jego debiutem literackim była książka „Znakiem tego oskarżony” (Świat Książki, 2008). Pruszkowska Książnica wydała „Lata prawie bezgrzeszne” (I wyd. 2009, II wyd. 2014, III wyd. 2017), „Obrazki, przeważnie miniatury” (2011), „Migawki, zdarzenia et cetera…” (2012), „Kram rozlicznego gatunku” (2014), „Pruszków dawno temu” (I wyd. 2016, II wyd. 2018), „Scribo, ergo sum… (2018) oraz „Znakiem tego oskarżony” (II wyd. 2019 r.). Tadeusz Hubert Jakubowski był także współautorem (razem z Jerzym Kazimierzem Blancardem) albumu „Pruszków piórkiem i piórem” (2015) oraz autorem książki „Samochody i rajdy w II Rzeczypospolitej –  mojej Polsce ( 2019).

Za działalność pisarską uhonorowany „Odznaką Honorową im. Krystyny Krahelskiej – Pamięci Powstania Warszawskiego” przez Towarzystwo Przyjaciół Warszawy, medalem „Pro Patria” przez Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, statuetką „Urbs Nova” – nagrodą Prezydenta Miasta Pruszkowa w kategorii Kultura, medalem pamiątkowym „Pro Masovia” przez Marszałka Województwa Mazowieckiego oraz Medalem Stulecia Odzyskania Niepodległości przez Prezesa Rady Ministrów.  Za aktywną pracę społeczną w Stowarzyszeniu Architektów Polskich w Komisji Pomocy Koleżeńskiej uhonorowany został Brązową, Srebrną i Złotą Odznaką SARP.

W setną rocznicę odzyskania przez Polskę Niepodległości w uznaniu zasług dla Miasta Pruszkowa Prezydent Miasta Pruszkowa i Przewodniczący Rady Miasta nadali mu tytuł Honorowego Obywatela Pruszkowa.

A wszystko dla Tadeusza zaczynało się od ulicy Topolowej – najpiękniejszej ulicy Pruszkowa, Polski, świata…

 

                                                           Książnica Pruszkowska i Przyjaciele

W dniu 18 sierpnia zmarł Antoni Kacper Kwasiborski urodzony w 1943 roku. Absolwent naszego Liceum Ogólnokształcącego im. Tomasza Zana w Pruszkowie, matura rocznik 1960. Wychowawcą Antoniego Kacpra Kwasiborskiego był Tadeusz Gralewicz. Antoni Kacper Kwasiborski ukończył SGPIS w 1966 roku. Zostaje na uczelni jako asystent, potem starszy asystent adiunkt . Zdobył dyplom biegłego rewidenta i zostaje dyrektorem wydziału kontroli. Potem pełni funkcję szefa Zarządu Głównego Biegłych Rewidentów. Nieprzerwanie wykłada na uczelni. W okresie liceum rozpoczął treningi koszykówki reprezentując naszą szkołę oraz klub Iskra Maks Grodzisk Mazowiecki i MKS Pruszków. Koledzy obdarzają go zaufaniem i pełni funkcję kapitana zespołu. Wspaniały kolega i przyjaciel kolegów z drużyny. Dobry człowiek. 
 
„ZANIACY”
 
PS. Pogrzeb odbędzie się 23 sierpnia br. o godz 12:00 w Kościele Św. Kazimierza w Pruszkowie. 

24 stycznia br. spotkaliśmy się w Kościele Św. Kazimierza na smutnej, ale podniosłej, uroczystości pożegnania naszego Dyrektora i Profesora – „Gerwazego”, Stefana Gierwatowskiego.

W uroczystości wzięli udział: rodzina, przyjaciele i znajomi, a także uczniowie‑absolwenci LO im. T. Zana. Licznie reprezentowani byli również obecni uczniowie LO im. T. Zana, z pocztem sztandarowym, „dowodzeni” przez Panią Dyrektor Ewę Król oraz przedstawicieli grona profesorskiego Szkoły.

Uroczystość rozpoczął ksiądz Proboszcz Marian Mikołajczak, który odczytał list Abp Henryka Hosera – ucznia i wychowanka Profesora „Gerwazego”. Abp Hoser z uwagi na obowiązki kapłańskie za granicą nie mógł wziąć udziału w uroczystości pogrzebowej.

Dalszą część uroczystości celebrował ksiądz Sergiusz Dębecki katecheta i opiekun duchowy młodzieży w LO im. T. Zana.

W trakcie uroczystości przewidziano czas na dwa wystąpienia-wspomnienia Profesora. Tok uroczystości nie pozwolił na wystąpienia-wspomnienia dawnych uczniów. Liczymy, że uda się powrócić do tych wspominek na jednej z uroczystości organizowanych przez Towarzystwo Absolwentów, może już w trakcie spotkania z okazji Świąt Wielkanocnych.

Jako pierwsza wspominała Dyrektor Szkoły Pani Ewa Król. Pani Dyrektor poznała Profesora dopiero kiedy podjęła pracę w LO im. T. Zana, a Profesor był już na emeryturze. Oboje pochodzą z jednych stron. W swoim wystąpieniu Pani Dyrektor zawarła informacje o charakterze biograficznym, jednak skupiła uwagę na wspomnieniu relacji z Profesorem. W trakcie bytności w Szkole Profesor zawsze przejawiał żywe zainteresowanie młodzieżą, gronem profesorskim i Szkołą jako obiektem wymagającym administrowania. Podobnie było w trakcie pierwszej – ostatniej wizyty Profesora w Szkole. W dniu 9 lipca 2018 r. odbyło się spotkanie Profesora z nowym budynkiem Szkoły. To spotkanie udało się zorganizować dzięki dużemu zaangażowaniu Pani Irenki Juśkiewicz i Towarzystwa Absolwentów. Irenka – uczennica i współpracownica Profesora pozostawała z nim w niemalże rodzinnych relacjach. W dniu 1 lutego 1975 r. Irenka podjęła pierwszą pracę w naszej Szkole i do chwili obecnej prowadzi sekretariat. Pracowała z Profesorem Gierwatowskim, aż do jego przejścia na emeryturę. W trakcie ostatniej wizyty w Szkole Profesor poznał nowy budynek Szkoły od piwnicy aż po ostatnie piętro. Interesował się wyposażeniem sal, przydatnością nowego wyposażenia sal w procesie dydaktycznym, a także oceną nowych warunków przez uczniów i grono profesorskie. W trakcie rozmowy w Gabinecie Dyrektora, przy kawie, powiedział do Pani Dyrektor: „ Ewa dbaj o uczniów i pilnuj Szkoły”. „Towarzystwo Absolwentów podczas tej wizyty uhonorowało Profesora Medalem „Zaniaków”.

Podczas uroczystości pogrzebowych w imieniu absolwentów i wychowanków Szkoły Profesora pożegnał Prezes Towarzystwa Absolwentów kol. Cezary Grzelak. Prezes pokrótce przypomniał drogę Profesora w LO im. T. Zana. Profesor Stefan Gierwatowski – przez uczniów zwany Gerwazy – rozpoczął pracę w Szkole 1 września 1952 r. jako nauczyciel chemii. W okresie 1978 – 1086 był Dyrektorem LO im. T. Zana, a pracę w naszym Liceum, i jednocześnie karierę zawodową, zakończył w 1990 r. W tym czasie Profesor kształtował, wychowywał i nauczał 38 roczników uczniów, które ukończyły naszą Szkołę. Wśród absolwentów-uczniów Profesora są: duchowni, historycy, nauczyciele, trenerzy sportowi, pisarze, artyści, dziennikarze, wojskowi, przedsiębiorcy oraz przedstawiciele wolnych zawodów. Wszyscy oni wynieśli ze Szkoły dobrze wypełnioną walizkę na podróż „życie”. W tej walizce było dużo od Profesora chemii Stefana Gierwatowskiego. Absolwenci, z którymi rozmawiał Prezes Grzelak, choć z różnych roczników, to wszyscy wspominali Profesora w najlepszych słowach. Opowiadali różne historie, zdarzenia szkolne, które świadczyły, że Profesor był nauczycielem srogim i wymagającym, ale sprawiedliwym. Pod zewnętrznym wizerunkiem szorstkiego Profesora, był Profesor wyrozumiały, gotowy pomóc uczniowi gdy ten miał trudne życiowe chwile i chciał nadrobić braki w wiedzy chemicznej. Taka postawa świadczy o dużym szacunku dla ucznia i wykładanego przedmiotu. Wielu wspomina niesamowite lekcje z doświadczeniami w starej pracowni z wysoką katedrą, szafą wyciągową do doświadczeń, szklane menzurki i kolby, palniki oraz szafy pełne odczynników. Opowiadali, że obudzeni w środku nocy potrafili rozpisywać reakcje chemiczne, wzory różnych związków, omówić tablicę pierwiastków Mendelejewa i podać liczbę atomową dla ważniejszych pierwiastków. Zapamiętali też taki aforyzm: chemiku młody jeżeli nie chcesz nosić brody, zawsze lej kwas do wody. O tym, że Profesor interesował się uczniami świadczą pamiątki ze zbiorów Profesora: zdjęcia, prace klasowe – bardzo dobre, ale też wesołe, przysłowiowe „humory zeszytów” z chemii. Wśród tych pamiątek znaleźliśmy napisane do Profesora przez mamę Wojtka Młynarskiego literackie usprawiedliwienie nieprzygotowania do odpowiedzi z powodu złamania ręki i założenia gipsu w 1954 roku.

W ostatnim czasie Prezes Towarzystwa Absolwentów miał wiele okazji do rozmowy z Profesorem. Profesor był dumny ze swoich uczniów. Wspominał ich w szczegółach, jakby rok wcześniej zdawali maturę. Profesora cieszyły osiągnięcia jego uczniów: naukowe, zawodowe, ale również właściwe postawy w trudnych życiowych drogach.

Profesor był wzruszony kiedy opowiadał, że żył dłużej dzięki swojemu uczniowi Profesorowi, Rektorowi Uniwersytetu Medycznego, który wspólnie ze swoimi naukowcami podjął się operacji na sercu Profesora, które było już w wieku nieoperacyjnym. Profesor dostał dowód wdzięczności ucznia, najwyższy z możliwych – „życie” na ostatnie około 10 lat.

Profesor był zafascynowany, gdy po okresowych niedomaganiach Prezes Grzelak uczył go wstawania, chodzenia, bycia od nowa samodzielnym. Wszystkie spotkania z Profesorem były lekcją historii „Naszego Zana”.

Odejście Profesora Gierwatowskiego to początek końca pewnej epoki okresu międzywojennego i powojennego. Profesor podkreślał, ze miał zaszczyt pracować z założycielami Szkoły: Stanisławą i Ludwikiem Ostrowskimi oraz prof. Prusakiem. Ta epoka żyje jeszcze w absolwentach tego okresu LO im. T. Zana.

Na zakończenie wystąpienia Czarek odczytał krótki list Krysi Wożniak-Trzosek, absolwentki i byłej profesorki Szkoły, a więc uczennicy i koleżanki Profesor Gierwatowskiego. Krysia napisała:

„Non omnis moriar” jak pisał Horacy: czyli nie wszystek umrę. Człowiek jest tak długo pośród nas, póki żyje o nim pamięć. A nauczyciel często bywa doceniany przez swoich uczniów dopiero w przyszłości. Pan Profesor Gierwatowski był nauczycielem wymagającym i surowym, nie pozwalał nam odpoczywać i leniuchować na lekcji, ale dzięki temu nawet ja – humanistka, tak pilnie uczyłam się chemii, że w X klasie Pan Profesor zakwalifikował mnie jako uczestnika do ogólnopolskiej olimpiady chemicznej. Nie wzięłam w niej udziału, bo krytycznie oceniłam swoje siły i spasowałam, ale byłam mu wdzięczna, że potrafił docenić mój wysiłek i tym samym utrwalił mnie w przekonaniu, że jeżeli czegoś bardzo chcemy, to potrafimy pokonać nawet największe bariery. Dla mnie była to lekcja na całe życie. Jak powiedział amerykański historyk Henry Brooks Adams „nauczyciel ma wpływ na wieczność. Nie jest w stanie bowiem określić gdzie kończy się jego oddziaływanie.”

Panie Profesorze będziemy pamiętać.

Kończąc pożegnanie Profesora, Prezes Grzelak „obiecał” pamiętać o Profesorze do naszego końca świata i jeden dzień dłużej.

 

8 stycznia 2019 roku odszedł od nas Tadeusz Łosiewcz, mój brat. Urodzony 30 stycznia 1930 roku w Pruszkowie po ukończeniu Szkoły Podstawowej im. Marii Konopnickiej na Żbikowie uczęszczał do Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Tomasza Zana, gdzie odebrał Świadectwo Dojrzałości dopiero w 1950 roku.

To spóźnienie edukacyjne nie wynikało ze złych postępów Tadeusza w nauce, był dobrym uczniem, ale spowodowała je trwająca 6 lat II wojna światowa, podczas której Niemcy zamknęli szkoły średnie ogólnokształcące.

Po skończonej wojnie zmieniła się Polska dążąc do „normalności”, nie naszej normalności. Światła młodzież zdawała sobie sprawę, że nasz Kraj podąża w złą stronę. Zaczęło zawiązywać się szereg młodzieżowych, nielegalnych organizacji usiłujących przeciwstawić się temu , miedzy innymi powstała „Wolna Młodzież” i do jej zgrupowania Mazowsze należał Tadeusz. Brak doświadczeń konspiracyjnych, amatorskie działanie jej członków sprawiły, że została dość szybko zdekonspirowana, a jej członkowie w większości aresztowani stanęli przed sądem Polski Ludowej.

Mój Starszy Brat skończył studia na Politechnice Warszawskiej Wydział Komunikacji, założył rodzinę i z żoną Ewą z domu Kurowską doczekał się dwóch synów: Marcina i Tomasza a także dwóch wnuczek : Emilii i Zofii.

Cichy, spokojny, zawsze uśmiechnięty, nigdy nie stawiał swojej osoby na pierwszym miejscu, trochę nieśmiały. Czasem sprawiał wrażenie niedopasowanego do dzisiejszego tempa życia, do wszechobecnego dążenia „mieć” za wszelką cenę, choćby bez zasad. Tadeusz miał zasady, od których nigdy nie odstępował.

Będzie mi Go brakować, bo takich ludzi wrażliwych, delikatnych jest coraz mniej wokół nas, a coraz więcej tych, co łokciami przepychają się przez życie.

Zostaję w głębokim smutku i liczę na późniejsze spotkanie –

                                                           –   „Mała” – tak mnie nazywał Tadzio w dzieciństwie.

 

                                                                                 Barbara Łosiewicz- Ratyńska

Minęły szkolne lata, zacierają się w pamięci twarze naszych rówieśników, a wspomnienia młodzieńczych przyjaźni, pierwszych miłości wywołują uśmiech wzruszenia. Dorosłe życie nakazuje być i działać tu i teraz, ale czasami wracamy myślą do przeszłości, do naszej  klasy, tej grupy rozkrzyczanych młodych ludzi pełnych „cudownych” pomysłów na życie, odważnych i wyjątkowych. Te odpowiedzi przy tablicy, klasówki i ściągi, głupie wybryki i kawały serwowane kolegom i nauczycielom – wszystko to chowamy w naszej pamięci, a przede wszystkim wspominamy Nauczycieli, Naszych Wychowawców, anielsko cierpliwych ludzi, którzy za wszelką cenę chcieli wcisnąć nam do głowy trochę wiedzy.

W Liceum im. Tomasza Zana w Pruszkowie profesorów (tak nazywaliśmy naszych nauczycieli ),  jak w każdej szkole, było wielu- tych bardziej lub mniej wymagających, tych nie jednakowo lubianych przez młodzież, ale zawsze budzących w uczniach szacunek. Przekazywali nam nie tylko wiedzę, Oni tworzyli wzorce jak uczciwie i mądrze żyć. Wielu z Nich odeszło ze świata, lecz nie odeszło z naszej serdecznej pamięci. Zasłużyli na nią swoją życzliwością, oddaniem się młodzieży, niemałym trudem kształtowania osobowości młodego człowieka. Mimo upływu lat pamiętamy o Nich, są dla nas Bardzo Ważni, Bliscy nam. Nie sposób wymienić Ich wszystkich, nasi Profesorowie w prawie stuletniej historii istnienia Szkoły stworzyli tradycję Liceum „Zana”, niepowtarzalną atmosferę, która przyciągała  młodzież choć trwające od wielu lat trudne warunki lokalowe Liceum nie ułatwiały nauki.  

Nie można zapomnieć o prof. Stanisławie Ostrowskiej – wspaniałej polonistce, której wielu absolwentów zawdzięcza karierę pisarza czy poety,  o prof. Wacławie Prusaku – wielce uzdolnionym rysowniku, malarzu wychowawcy znanych grafików. Pamiętam Panią prof. Marię Anterszlak wykładającą historię w  latach PRL-u. Odważnie, wbrew zakazom politycznym chciała podać młodzieży prawdziwą historię Polski i  sugerowała lekturę podręczników, w których „doczytacie resztę”. Prof. Bronisława Bacia – zginęła tragicznie, wymagająca matematyczka, Jej uczniowie zdobywali laury na Olimpiadach Matematycznych. Mile wspominam  prof. Tadeusza Gralewicza- bardzo lubianego przez młodzież łacinnika wykładającego też matematykę i języki obce . To tylko niewielki ułamek tych wspaniałych pedagogów o nieprzeciętnych cechach osobowości uczących w Gimnazjum i Liceum im. Tomasza Zana w Pruszkowie. Nie można tu przedstawić Ich Wszystkich, ale Wszyscy żyją w pamięci „Zaniaków”

Za kilka dni listopad, miesiąc pamięci o tych , co odeszli na zawsze. Dziękujemy naszym Zmarłym Profesorom za otrzymane od Nich dobro i niechaj DOBRY BĘDZIE ICH SEN         

Logo Towarzystwa

Współpraca

Zapraszamy do współpracy

Koleżanki i Koledzy Aby stać się członkiem Towarzystwa wystarczy po zapoznaniu się ze statutem wypełnić deklaracje członkowską i wysłać ją na adres korespondencyjny podany w zakładce kontakt z nami. Składka członkowska wynosi 50 złotych rocznie.

Kontakt

Niezbędne linki

Dokumenty